Konferencja prasowa po meczu Titans - Suns

O 21:30 na Tytanów czekali już zgromadzeni w klubowej sali konferencyjnej fotoreporteży i dziennikarze. Wejście zawodników prowadzonych przez trenera było fetowane oklaskami i wiwatami. Ustalono szybko zasady konferencji aby uniknąć bałaganu - jeden dziennikarz zadaje 3-4 pytania trenerowi bądź jednemu z zawodników. Gdy rzecznik drużyny uznał spotkanie za otwarte wszystkie ręce poszły w góre, jeden przekrzykiwał drugiego. Jako pierwszy na pytania odpowiedzi udzielał trener Gregoff,a spośród tłumu głos został przyznany dziennikarzowi Bruku Bydgoskiego Mieczysławowi Zakalcowi:

Mieczysław Zakalec - Bruk Bydgoski

Przede wszystkim gratuluję zwycięstwa w imieniu swoim oraz całej redakcji mojej gazety. Mam jednak kilka pytań co do przebiegu meczu…Co się stało w pierwszej kwarcie, dlaczego zabrakło Więcka, czy nie czuł pan ze mozna przegrac mecz juz w 1 kwarcie?

Gregoff: Miałem pewne inne zadania dla Grzegorza na kolejne kwarty. Chciałem go rzucić na podmęczonego rywala. Trochę się sytuacja wymkneła spod kontroli w tej początkowej fazie gry, ale zdecydowałem się trzymać planu.

Wykazał się pan zimną krwią. W drugiej kwarcie nadzieje na powrót do gry narastały chyba z każdym kolejnym punktem, czy po polowie gdy losy diametralnie sie odmieniły wiedział pan, że mecz jest już wasz?

Gregoff: Nie. Byłem pewien, że czeka nas mordercza druga połowa. W końcu Ci zawodnicy, którzy zagrali w drugiej kwarcie z całym dla nich szacunkiem nie pokazali nic, co mogło by nam zagrozić. Czekałem na rozpoczęcie prawdziwego meczu z najlepszymi zawodnikami rywala.

Jaka była pana reakcja gdy po przerwie na boisku wcale nie pojawił się najmocniejszy skład Suns?

Gregoff: Byłem zszokowany i nie mogłem w to uwierzyć. Szczególnie, że nasza przewaga w drugiej kwarcie była aż nadto widoczna a potem kolejne minuty trzeciej kwarty upływały pod jeszcze większe nasze dyktando… Nie rozumiem czemu nie zdecydował się trener Suns na wprowadzenie jakiś minimalnych korekt. Nie wierzę, że wszyscy zawodnicy byli tak wykończeni, że nie mogli wejść na parkiet wcześniej…

Napewno to zwyciestwo zbliza do upragnionego mistrzotwa. Jak pan mysli, czego brakuje do osiagniecia tytulu?

Gregoff: Przegranej Black Suns (śmiech). A tak poważniej to równej gry i odskoczenia w małych punktach ekipi Słońc. Jestem pewien, że to możliwe, ale dopiero kolejne mecze odpowiedzą na pytanie czy jesteśmy w stanie przegonić Suns.

I już ostatnie pytanie: Jakie ma pan odczucia co do pojutrzejszego spotkania w Focusdep cup?

Gregoff: Jestem pewien, że możemy wygrać wyraźnie i awanować do kolejnej rundy. Przede wszystkim będę chciał wygrać i to jest cel numer jeden. A jak się uda to odrobić te 21 pkt straty do rywala. Wiem, że stać nas na to!!!!

Dziękuję.

Teraz o zadawanie pytań prosimy Krzysztofa Globusa z Faktu Bukowieckiego.

Krzysztof Globus - Fakt Bukowiecki

Witam. Chciałbym prosić o odpowiedzi Grzegorza Więcka. Ja również dokładam swoje gratulacje. Panie Grzegorzu, czy był pan zaskoczony brakiem oebcnosci w pierwszym skladzie?

GW: Nie. Znałem taktyke i założenia gry. Więc nie byłem zaskoczony.

Czy wchodząc na boisku w drugiej kwarcie nie czuł pan że może być piekielnie trudno odrobić taką stratę?

GW: Zawodnik nie może się bać tylko działać. Przed kwartą powiedziałem kolegom z ekipy, że musimy grać swoje. Ochłonąć, pomyśleć i zaatakować precyzyjnie. Rywale mają widzieć w naszych oczach determinację a nie wściekłość, pewność a nie złość.

Cóż za profesjonalizm. Co pan powie o postawie kibiców w tym meczu? Ponoć chcieliby spotkać się z zawodnikami w najbliższym czasie..

GW: Kibice to zawsze nasz dodatkowy zwodnik tutaj. Wczoraj ich zawiedliśmy, a mimo to dzisiaj tłumnie przybyli do naszej areny. Gorąco im dziękuje w imieniu zawodników i obiecuje, że zrobimy wszystko aby już nigdy ich nie zawieść jak w tym wczorajszym meczu z Magic! Co do spotkania to będzie na to czas po sezonie. Teraz nie możemy się dekocentrować, bo czeka nas znowu seria ciężkich spotkań.

Czego panu życzyć w nadchadzacym rewanżu z Magic? Czego najbardziej może zabraknąć na boisku ?

GW:Wygranej zespołu minimum 22 punktami. A na pewno zabraknie Treijsa. Mogę chyba powiedzieć był moim przyjacielem. Zrobił dla tego zespołu wiele, naprawdę ogromnie żałuje, że ten zawodnik musiał odejść…

Dziękuję i życzę powodzenia!

Teraz czas dla Bartosza Skoczylasa z Głosu Kłosa

Bartosz Skoczylas - Głos Kłosa

Wspaniałe widowisko! Panie Wall Przebywał pan na boisku 4 minuty oddał pan 3 rzuty zdobył pan 9 punktów - musiała się w panu kumulować ogromna energia skoro tak eksplodował pan na boisku…

AW: Cały zespół był niezwykle zmobilizowany do meczu z liderem rozgrywek Black Suns. Dodatkowo do jak najlepszej gry zmobilizował nas fakt, że trenerem Black Suns jest Johny PG, który odpowiada również za selekcję w kadrze seniorów. Pomimo krótkiego czasu gry chciałem się zaprezentować jak najlepiej. Myślę, że to mi się udało. Krótki czas gry nie ma dla mnie jednak wielkiego znaczenia. Najważniejsze jest dobro zespołu.

Jakie miał pan przeczucia odnośnie dalszych losów spotkania gdy w 1 kwarcie musiał pan z ławki obserwować bezsilność swojego zespołu wobec duetu Wionczyk-Leskieira?

AW: Mecz trwa 48 minut, a nie 12, dlatego wiedziałem, że pomimo słabego początku jesteśmy w stanie wygrać.

Niektórzy zarzucają panu zbyt dużą pewność siebie oraz za szybkie podejmowanie decyzji rzutowych, szczególnie za 3, jak pan to skomentuje?

AW: Trener rozlicza mnie ze zdobytych punktów. Zresztą gdy pojawiam się na parkiecie zespół stara mi się kreować mi jak najwięcej sytuacji do oddania dogodnego rzutu za 3 punkty. Silą rzeczy musze więc sporo rzucać. Proszę popatrzeć na moje statystyki mam średnio 4,5 asysty na mecz. To dowód na to, że nie gram egoistycznie.

Czy uważasz, że trener zrobił dobrze wpuszczając Więcka dopiero w drugiej kwarcie?

AW: Za ustawienie zespołu odpowiada trener nie zawodnicy. Jeśli uznał, że Więcek ma grać dopiero od drugiej kwarty to musiało to mieć jakieś uzasadnienie w taktyce. Jak pokazał wynik całego meczu była to dobra decyzja i z tego należy się cieszyć. Czasu na świętowanie nie będziemy mieli jednak bo już wkrótce kolejny mecz ligowy, a później ważny mecz w pucharze. Zrobimy wszystko by wygrać w środę!

Dziękuję, życzę wszystkiego dobrego!

Głos zostanie teraz udzielony Patrykowi Okwiatowi reprezentującemu Poradnik Kulinarny.

Patryk Okwiat - Poradnik Kulinarny

Genialny mecz, zasłużona wygrana, ale chyba nie wszystko układało się po myśli od początku. O to chciałbym spytać Matta. Pierwsza kwarta była fatalna w pana wykonaniu. Czym było to spodowowane?

MW: Nie mogłem odnaleść się na boisku. Co prawda granie na pozycji rozgrywającego nie jest mi obce, ale obecnosć Toma Leskieiry po drugiej stronie sprawiła mi wiele kłopotów. Podręcznikowo fukcjonowała obrona rywali, nie było miejsca na boisku więc rzuty trzeba było oddawać przez ręce. Dawałem z siebie wszystko, ale nie znalazłem recepty na ich koncepcje gry defensywnej w pierwszej kwarcie. Dawno mi się to nie zdarzyło.

Ale w kolejnej kwarcie dałeś juz sygnał do ataku i było o wiele lepiej. Myślisz, że w przyszłości kiedy znowu zagracie z Suns będziesz już w stanie powalczyć z każdym rywalem? Bo chyba będzie to konieczne aby znowu pokonać Suns…

MW: Tak, wiele dały mi udzielone w krótkiej przerwie trenerskie wskazówki. Na lepszą skuteczność wpłynęła obecność na boisku Grzegorza Więcka, obrona skupiała się na nim gdy był podwajany znajdował nas na boisku na czystych pozycjach lub odgrywał po penetracjach. Zaczęliśmy się także lepiej komunikować na boisku. Co do następnych meczów z Suns.. z nimi każde starcie jest trudne i nawet będąc świetnie przygotowanym rywal może sprawdzić jakąś niespodziankę, ale oczywiście zrobię wszystko aby nie zaprezentować już takiej formy jak dziś w 1 kwarcie!

Jak się pan czuje po wygranej z Suns?

MW: To jest coś na co oczekiwaliśmy już od bardzo dawna. Pokonanie drużyny Suns zmakuje bardzo słodko, szczególnie w takim momencie. Jestem wdzięczny całej drużynie, że nie poddała się i zdołaliśymy odrobić straty. Ta wygrana to dla nas wszystkich coś bardzo ważnego, sprawiła, że wspólnie czujemy się jeszcze lepiej i udowodniła nam, że warto ciężko pracować i ufać trenerowi.

To wszystko dziękuję za odpowiedzi i mam nadzieję na kolejne sukcesy!

Szansę dostanie teraz specjalistka w dziedzinie koszykówki Sylwia Kupiec przysłana przez Koszykarską Trybunę.

Sylwia Kupiec - Koszykarska Trybuna

Witam i także gratuluje. Ja swoje pytania chcę skierować do Kuby Kontka. Wczorajszy mecz był starciem z drużyną do której także rozważał pan przyjście po roziązaniu kontraktu ze Springfield Isothopes. Po tym meczu nie ma już chyba wątpliwości, że wybrał pan dobrze…

KK: W zasadzie nie miałem żadnych wątpliwości już w chwili podpisywaniu kontraktu.
Wyszedłem z założenia, że nie jest dla mnie żadnym wyzwaniem
dołączanie do drużyny, która i beze mnie radzi sobie doskonale.
Nie zapominajmy, że mam już wygraną w Challenge Royal, a co za tym
idzie - nie podpisuję kontraktów tylko ze względu na perspektywę
kolejnych zdobyczy i pucharów.
Faktem jest, że przez chwilę rozważałem ofertę z Black Suns, ale
wynika to bardziej z mojej wieloletniej znajomości i doskonałych
układów z ich managerem.
Wybrałem wyzwanie, wybrałem Tytanów i mam nadzieję, że z moją pomocą
uda się nam osiągnąć szczyty.

 W spotkaniu pokazał pan rewelacyjną postawę na deskach wgniatając rywali
 w ziemię w tym elemencie. Wynika to z amerykańskiego wyszkolenia czy
 może tutaj w Polsce nie kładą na to nacisku ? A może miał pan po prostu
 świetny dzień ? Jak określi pan to co zrobił pan z rywalami na
 tablicach..

KK: Myślę, że jest to składowa wszystkich tych elementów - zawsze miałem
wrażenie, że “tablice” w Polsce są niedoceniane.
Ja jeszcze podczas mojej długiej przygody w Denver dostrzegłem tę lukę
i wydaje mi się, że wykorzystałem ją całkiem nieźle - podczas gdy
koledzy z drużyny trenowali dunki, ja “podskakiwałem pod tablicami” -
wyglądało to może dość dziwnie i wielu uważało, że mija się z celem,
ale chociażby wczorajszy mecz pokazał, że było warto.
Oczywiście, różnie to bywa i na pewno tak doskonały rezultat jak w
meczu ze Słońcami nie zdarza się często, więc dyspozycja dnia ma
ogromne zdarzenie.
A jak określę to, co zrobiłem z rywalami? Słowa są zbędne, wystarczy
spojrzeć na liczby - oby częściej!

Jak czuje się pan w drużynie? Mineło dopiero kilka dni, a zyskał już pan pełne zaufanie trenera oraz zawodników. Lecz czy za krótka znajomość nie jest problemem na boisku?

KK: W drużynie Tytanów czuję się znakomicie. Oczywiście, nie ze wszystkimi
kolegami miałem okazję się “zintegrować”, ale jesteśmy na najlepszej
ku temu drodze.
Jestem przekonany, że zdecydowanie szybciej uda mi się w pełni
zaaklimatyzować w Polsce niż miało to miejsce w USA.
Jeśli zaś chodzi o boisko, tutaj nie ma żadnego problemu -
pomarańczowa piłka jest “językiem uniwersalnym” i grając z tak
doskonałymi partnerami, z jakimi przyszło mi się spotkać w drużynie,
nie mam żadnych problemów. To prawdziwi profesjonaliści.

I ostatnie pytanie, Co pan powie o Polskich kibicach? Są lepsi czy gorsi od amerykańskich? A jak sklasyfikował by ich pan w kategorii globalnej? Wszak grał już pan w
niejednym miejscu, to mecze międzynarodowe, to puchary …

KK: Polscy kibice to jeden z głównych powodów mojego powrotu do kraju!
Oczywiście, Ci w USA też byli świetni, ale nie jest żadną tajemnica,
że Amerykanie mieli u nich znacznie większe wsparcie niż “przybysze
zza wielkiej wody”.
Dodatkowo, wokół mojej osoby stworzyła się pewnego rodzaju otoczka, na
którą chyba jednak nie zasługuję - w każdym razie sympatia, jaką
okazują mi Polscy kibice - nie tylko Ci wspierający Tytanów - to jedna
z najwspanialszych rzeczy, jakie przydarzyły mi się w karierze.
W porównaniu z innymi nacjami absolutnie nie mamy się czego wstydzić -
nie jest tajemnicą, że Polscy kibice są najlepsi na świecie. Ostatnio
dyskusję na ten temat prowadziłem z moimi bliskimi przyjaciółmi -
Robertem K. i Adamem M. i obaj podpisują się pod moimi słowami.
Największym bólem tego pierwszego jest to, że nie może się on wykazać
na krajowej arenie ze względu na braki w infrastrukturze.
Reasumując - Polscy kibice są numerem jeden na świecie - Hiszpanie,
Amerykanie czy Litwini mogą się szczycić ligami o nieco wyższym
sportowym poziomie niż my, ale tak długo, jak nie zagrają w Polsce,
nie będą wiedzieli jak powinien wyglądać prawdziwy doping!

 

Dziękuję pięknie! (W tym momencie szaleć zaczynają fanki Kuby, które cudem wdarły się na konferencje. Szybko zostają usunięte przez ochroniarzy korzystający z pomocy dostępnych na stronie http://www.tytani.pl/ ).

Od dłuższego czasu wyrywa się Mirosław Prypeć, czołowy redaktor Przeglądu Świeciańskiego.

Mirosław Prypeć - Przegląd Świeciański

Brawo, brawo, brawo panie Klepacz, teraz chciałbym wyciągnąć coś od pana.Był pan najlepszym zawodnikiem Titans w pierwszej kwarcie i widać było, że ofensywna gra powinna opierać się na pana osobie. Czy nie frustrowała pana duża liczba rzutów oddawanych przez Whiteguya?

GK: Zdecydowanie nidyspozycja rzutowa Whiteguya nie stanowiła dla mnie problemu. To trener decydował jak mamy grać i jeśli on twierdził, że Matt powinien rzucać, to widocznie tak miało być. Ja starałem sie skupic na własnej grze i zaprezentować wszystko, co potrafię. Cieszę się, że mi się to udało i że trener jest ze mnie zadowolony.

Jak element gry uważa pan za przełomowy dla losów spotkania? Kiedy poczuliści, że możecie “wrócić z dalekiej podróży” i jeszcze ten mecz wygrać?

GK: Naszą najmocniejszą stroną w tym spotkaniu był trener Gregoff. To on ułożył drużynę tak, aby była ona w stanie każdego pokonać. My-zawodnicy, jesteśmy jedynie wykonawcami jego myśli taktycznej. Cały czas wierzyliśmy, że słaba dyspozycja na pcozatku meczu także ejst częścia planu gragoffa, i że fortuna w końcu się odwróci. Tak też się stało. druga i trzecia ćwiartka to popis naszej gry.

Był pan drugim strzelcem zespołu w tak arcytrudnym meczu, czy liczy pan na więcej minut przeciwko Sth East Melbourne Magic?

GK: To jak długo będę przebywał na parkiecie nie zależy ode mnie. Ja staram się grac najlepeij jak potrafię i mam nadzieję, że w ten sposób przekonuję do siebie trenera. Od dłuższego czasu przygotwuywałem się do tych najważniejszych meczy, jestem szczęśliwy, że dzięki ciężkiej pracy przez cały sezon, teraz moge przydac sie drużynie.

Kogo najbardziej z drużyny Suns obawiał się pan przed meczem?

GK: Black Suns to drużyna, w której gra wiele gwiazd. Jeżeli miałbym jednak wskazać jednego konkretnego zawodnika to byłby nim Wionzcyk. Od początku swojej kariery jest prowadzony przez managera Słońc i to daje mu przewage nad innymi. Doskonale rozumie jego taktyke i jest swoistym liderem drużyny.

Dziękuje, życze zwycięstwa w Melbourne.

I na koniec pierwszej części konferencji Monika Prądzik.

 Monika Prądzik - Niedziela Palmowa

Szczęść Boże. Panie Quadrado. Nie wystąpił pan w meczu z liderem. Jak starał się pan wspierać kolegów przebywających na boisku? Szczególnie chodzi mi o graczy z pozycji podkoszowych, czy w przerwach udzielał im pan jakichś wskazówek? Jeśli tak to jakich ?

GQ: Ostatnio troszkę się przetrenowałem siłowo i dlatego nie byłem w optymalnej formie przed meczem z Suns. Na szczęście koledzy z drużyny spisali się wyśmienicie i mogliśmy się cieszyć z tego bardzo ważnego zwycięstwa. Przy takiej grze wielu porad nie musiałem udzielać. Większość rzeczy poprostu sama wychodziła. Pozostawało mi głównie podtrzymywanie walecznego ducha w zespole i poklepywanie kolegów po plecach w czasie przerw.

Właśnie odnośnie ducha, nie czuł pan, że po pierwszej kwarcie możecie się już nie podnieść?

GQ: Nie. wiedziałem że możemy zagrać duzo lepiej. Wystarczyło kilka uwag z ust trenara i wszystko zaczęło się układać.

Co było według pana kluczem do sukcesu, a czego zabrakło ekipie Suns?

GQ: Zdecydowała gra na tablicach. Mielismy widoczną przewagę w tym elemencie gry, szczególnie pod tablicą przeciwnika, dzieki czemu mogliśmy ponowić wiele nieudanych akcji.

Jak zapatruje się pan na przyszłość w tym klubie? Czy oprócz mistrzostwa są też inne ambicje?

GQ: Oczywiście. Chciałbym wypracować sobię stabilną sytuację i miejsce w pierwszej piątce.

Jako jeden z ostatnich głos zabierze Paweł Mleczak.

Paweł Mleczak - “Pomarańcza”

Swoje pytania skieruje do Filona. W ostatnich meczach trener ogranicza Twoje zadanie na parkiecie do ciężkiej pracy w obronie, w ataku jednak rzadko masz piłkę w rękach, czy nie irytuje Cię to ?

FP: Do drużyny Tytanów przyszedłem w jednym tylko celu, aby wzmocnić obronę i od początku wiedziałem, że to i tylko to będzie moim zadaniem. Więc zarówno na treningach jak i meczach na tym własnie elemencie gry się skupiam.

Dla ciebie historia pojedynków z Suns nie jest tak długa jak dla niektórych graczy Titans. Czy zależało Ci tylko na ligowym zwycięstwie czy chciałeś też przerwać czarną serię porażek z Czarnymi Słońcami?

FP: Myślałem o dwóch pieczeniach na jednym ogniu :) Wiedziałem ze jesli mamy mieć jakiekolwiek szanse na mistrzostwo w tym sezonie musielismy wygrać ten mecz. Z drugiej strony, wiadomo było że mamy, przepraszam mieliśmy, kompleks Black Suns. Ale nigdy chyba jeszcze w Tytanach nie było tak silnej ekipy, więc jeśli nie tym razem to juz chyba nigdy. Na szczęscie się udało!

Co się stało w pierwszej kwarcie? Dlaczego tak słabo wyszła wam ta część gry? Jeden zawodnik zdobył w niej 30pkt, to chyba rekord sezonu, naprawdę nie było pomysłu na to ?

FP: Wiedzieliśmy co jest stawką tego meczu, troche nas to przytłoczyło i nie wyszliśmy wystarczajaco skupieni na boisko, co niestety przełożylo się na tak fatalny wynik w pierwszej kwarcie. Później, kiedy okazało sie, ze możemy z nimi grać jak równy z równym gra zaczeła nam się układać po obu końcach boiska.

Za dwa dni rewanż w Focusdep. Lecicie aż do Melbourne. Czy po dzisiejszej batalii starczy wam sił na ten wyjazd?

FP: Musi! Wiemy, że mamy szanse odrobić strate z pierwszego meczu i nie możemy zaprzepaścić takiej szansy. Bardziej niż braku sił boję się różnicy czasowej jaka na nas czeka w Australii. Ale jeśli nasi przeciwnicy nic sobie z niej nie robili przylatując do nas, to jestem pewien, że i my sobie z tym poradzimy.

Jestem pod wrażeniem pańskiego optymizmu, dziękuję za odpowiedzi!

Na tym kończymy dzisiejszą konferencję, dziękuję wszystkim za przybycie!

Napisz odpowiedź